poniedziałek, 17 września 2018

Reakcja psa na dziecko || Jak przygotować psa na nowego członka rodziny?


Pojawienie się w domu dziecka to pewnego rodzaju rewolucja. Mimo iż przygotowujemy się na to przez około 9 miesięcy, wyobrażamy sobie jak to będzie, to jak się nasze maleństwo pojawia, to świat staje na głowie. Ale nie tylko my odczuwamy zmianę, nasze czworonogi również, bo w końcu to one były najważniejsze, a teraz mają konkurencję. 




Z kim bym nie rozmawiała jeszcze mając Lili w brzuchu, to obijało mi się o uszy, że pies będzie zazdrosny, że może być problem, że pewnie pójdzie w odstawkę, bo dziecko będzie ważniejsze, etc. Fakt, mogło się tak stać, że pies się z małym dzieckiem nie polubli, że go odepchniemy, ale grunt to zachować rozsądek.



Pies to istota żywa. Mimo, iż czasami może nam się wydawać, że on nic nie rozumie, bo to „tylko pies”, to wcale tak nie jest. Psy są mądre, wiedzą o co chodzi, ale nie można ich od siebie odpychać tylko dlatego, że w domu pojawia się nowa osóbka.

U nas wielkich obaw nie miałam. Ufałam swojej intuicji, że pies da radę i oswoi się z sytuacją, w której nie tylko on jest malutki i kochaniutki. Jaka radość ze mnie płynie widząc, że się nie pomyliłam.

Jeszcze będąc w ciąży, kiedy siedziałam z brzuszkiem i psem w domu, to gadałam raz do jednego, raz do drugiego. Mówiłam psu, że w środku jest dziecko. I Wam może się to wydać głupie, ale ja serio traktuje naszego Dexia jako członka rodziny, i tak jakbym tłumaczyła dziecku (choć dziecku pewnie częściej i dokładniej), tak też zrobiłam z psem. Możecie mi powiedzieć, że zwariowałam, ale widziałam, że on czai, bo jak mu to mówiłam to on czasem polizał mnie po brzuszku, kładł się obok brzucha i ciągle mnie pilnował. Gdzie ja, tam on. Teraz jest tak samo. Gdzie ja z Lili, tam też jest pies. Karmię ją, a on leży z nami. Ona płacze, on jest obok. Dużo czasu spędzamy w trójkę.


Gdy przyszłyśmy pierwszy raz do domu, pierwsze co zrobił to ją obwąchał i lizną w kolanko. Początkowo mało czasu mu poświęcałam, bo moje samopoczucie było średnie, musiałam leżeć i opiekować się Lili, więc z psem nie bardzo mogłam i miałam siłę się bawić (ale inni domownicy nadrabiali). Były sytuacje gdy jedno z nas odganiało psa, bo się bało, że coś jej zrobi (w końcu to pies), ale ja go nie odganiałam, po prostu bardzo pilnowałam dziecka i psa, aby nic głupiego nie zrobił. Sam z dzieckiem też nie zostaje.  

W naszym przypadku pies jest cudowny i naprawdę wyrozumiały, co mnie też trochę dziwi, bo to on był oczkiem w głowie, naszym maluszkiem, którego każdy nosił i tylko on w domu rządził, a teraz musiał się swoją pozycją podzielić z Lilcią. Podchodzi do łóżeczka i sprawdza jak Mała śpi, leży obok nas gdy się karmimy, jak Lili zaczyna płakać niemal za każdym razem jest obok. Czasem chce zwrócić bardziej na siebie uwagę, ale wcześniej też tak miał, więc nie sądze aby to było spowodowane pojawieniem się dziecka. Poza tym ciągle staramy się go traktować jak wcześniej, aby nie czuł się odrzucony.


2 komentarze :

  1. To, że Wasza córeczka będzie dorastać z psem to coś wspaniałego! Ja również ufam psom i ich instynktom, wierzę, że rozumieją, że w domu pojawia się mała istotka i samoistnie chcą jej bronić. Wielki podziw dla Was, że nie zdecydowaliście się oddać psa. Wiele rodzin właśnie tak robi, gdy na świat przychodzi pierwsze dziecko.
    Mnóstwa uśmiechu dla całej rodzinki ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się wydaje, że najważniejsze jest nie krzyczeć na tego psa "np. idź sobie, nie dotykaj jej", bo wtedy absolutnie się czuje wykluczony. Świetnie, że udało się Wam z tym:)

    OdpowiedzUsuń